Our Camper Makeover

Hej! Zacznę od tego, że pisanie tego postu rozpoczęłam dokładnie miesiąc temu i zaczynał się wtedy od słów: "dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami naszym pomysłem na spędzenie wakacji w czasie pandemii koronawirusa". Chociaż emocje już opadły i coraz śmielej pozbywamy się maseczek ochronnych i coraz częściej znów zapominamy o dokładnym myciu rąk, COVID-19 wciąż grasuje po świecie. Nie ukrywam, że kompletnie inaczej wyobrażałam sobie swój urlop macierzyński. Miał to być czas pełen podróży w odległe zakątki świata, na które nigdy nie wystarczało mi zwykłego urlopu w pracy. Koronawirus jednak wystarczająco bardzo postarał się popsuć mi wszystkie plany na ten rok, więc nawet nie zamierzam nad tym już rozpaczać. Gdy wprowadzono początkowe restrykcje związane z pandemią, leżałam jeszcze w szpitalu po porodzie. Mój mąż wpadł wtedy na genialny pomysł, by zapewnić nam chociaż namiastkę tych wymarzonych wakacji i postanowił zakupić przyczepę campingową.

Udało się zakupić ją w dość okazyjnej cenie, jednak szybko okazało się, że wymaga konkretnego remontu. Widać, że przyczepa musiała długo stać nieużywana, ponieważ miała zżółkły kolor. Wnętrze również nie zachwycało swoim wyglądem. Jednocześnie pragnę zaznaczyć, że nie podważam faktu, że przyczepa z pewnością była zadbana w momencie, gdy była użytkowana przez poprzednich właścicieli, jednak siłą rzeczy - coś co stoi nieużywane najzwyczajniej w świecie niszczeje i po czasie wymaga renowacji.

Na podłodze wyłożona była mało praktyczna, czarna wykładzina, która chłonęła piasek i trawy. Tapicerka miała rudawy kolor i wykonana była z weluru. Na oknach zawieszone były staromodne zasłonki. No nie był to szczyt marzeń jeśli chodzi o urządzenie wnętrza, więc szybko podjęliśmy plany renowacji przyczepy campingowej.

Oczywiście postanowiliśmy jak najwięcej zrobić na własną rękę. Zaczęliśmy od ogarnięcia jej z zewnątrz. Tym zajął się Karsten. Na nowsze zostały zmienione światła, które nie działały. Dzięki temu już przyczepa „odmłodniała” o kilka lat. Dodatkowo wymierzyliśmy wszystko dokładnie i zamówiliśmy nowe naklejki. Stare były już wypłowiałe i pozrywane w niektórych miejscach. Karsten wpadł też na super pomysł i nakleił naklejki z palmami na kołpaki.

Jak zawsze pomysł na wykończenie wnętrza Karsten pozostawił mnie. Planowanie zaczęłam od wyglądu podłogi. Stwierdziłam, że najbardziej praktyczną i zarazem najtańszą opcją będzie wybór linoleum (wykładzina pcv). Zakupiliśmy podłogę na metry w Brico, ponieważ nam się spieszyło, ale oczywiście jak zawsze rekomenduję zakupy online. Przykładową, bardzo podobną podłogę znajdziecie na Allegro. Kupiłam również materiał na metry, z którego miały zostać uszyte nowe zasłonki. Pani w pasmanterii poleciła mi materiał jakim jest strecz. Jest to materiał, który często wybierają kierowcy ciężarówek do zasłonek właśnie w tirach. Jest to jeden z najtańszych materiałów, który jednocześnie jest dobrze kryjący. Wybrałam kolor szary. Po konsultacji z krawcem okazało się, że uszycie całkowicie nowych zasłonek z nowymi paskami do zawieszenia (campery i przyczepy campingowe posiadają specjalny system zawieszenia zasłonek na specjalnych kołkach) i gumowaną warstwą zewnętrzną izolującą od nagrzewania się, wyjdzie bardzo kosztownie i będzie zarazem czasochłonne. Postanowiliśmy zatem wykorzystać stare zasłony, na które na gumowaną warstwę naszyto nasz streczowy, szary materiał. Dzięki temu udało się zachować listwy z kołkami do zawieszenia zasłon.

Kiedy zawiesiliśmy nowe zasłonki, okazało się, że tapicerka nadal za bardzo nie pasuje i nie podoba nam się, więc zabraliśmy "poduchy" do tapicera, który obił je nowym materiałem, również w kolorze szarym. Osobiście uważam, że zdecydowanie mogliśmy wybrać inny materiał, ale akurat z racji tego, że spieszyło nam się bardzo z wykończeniem, gdyż byliśmy tuż przed wyjazdem, więc wybraliśmy jedyną dostępną od ręki w kolorze szarym. To był również największy wydatek jeśli chodzi o wykończenie wnętrza przyczepy, więc jeśli Wasza tapicerka nie razi Was tak bardzo to nie polecam jej zmieniać.

Nasza przyczepia posiada dwa rozkładane różka dwuosobowe po dwóch przeciwnych stronach, kuchnię i kompaktową łazienkę z prysznicem. Jedną część postanowiliśmy na stałe zagospodarować na sypialnię, a drugą na część jadalnio-wypoczynkową. Oczywiście mamy możliwość rozłożenia tam drugiego łóżka, więc w przypadku gdy zabieramy kogoś ze sobą to spokojnie mogą wyspać się w przyczepie dwie rodziny. Często też zamiast stołu na noc wkładaliśmy po prostu łóżeczko turystyczne i Olek miał swoją własną "część sypialnianą".

Oczywiście to nie koniec jeśli chodzi o renowację naszej przyczepy. To co widzicie na zdjęciach to etap, na którym poprzestaliśmy w lipcu, aby móc odbyć w niej kilka ciekawych wypraw. Przyczepa sprawdziła się na campingach naprawdę rewelacyjnie, ale uważam, że to już temat na kolejny post. O tym jakie campingi odwiedziliśmy, jakie panują tam warunki, które polecamy, a które nie - to znajdzie się w innym wpisie, aby już tego nie przedłużać.

Obecnie przyczepa została wyposażona w grzejnik elektryczny (stary był gazowy, co sprawiało, że nie czułam się do końca bezpiecznie). Za tę przyjemność jesteśmy wdzięczni mojemu tacie, który to podjął się wymiany grzejnika oraz zajął się odnowieniem całej instalacji elektrycznej oraz wodnej. Dzięki temu przyczepa jest teraz w zupełności samowystarczalna. Możemy nawet wziąć w niej prysznic.

Planujemy jeszcze we wrześniu wybrać się na jakiś camping na "pożegnanie lata", a później wdrożyć dalszy plan renowacji. Kolejnym etapem będzie pomalowanie frontów szafek na biało. Dzięki temu wnętrze przyczepy zyska bardziej nowoczesny i przestrzenny wygląd. Mam nadzieję, że w kolejnym sezonie ponownie będziemy mogli cieszyć się i korzystać z campingowania!

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie formalności związanych z zakupem przyczepy, bądź campera lub jakiekolwiek pytania na temat pól campingowych to zapraszam serdecznie do zadawania pytań w komentarzach, na które z pewnością odpowiem.

Polubienia

Komentarze

Karolina Koziol,

Na pewno takie wakacje byłyby wymarzone z camperem.

hifashion.pl/