Header

 

Follow the style:



Może komuś przyda się taka inspiracja na sobotni wieczór, więc kilka informacji o tej stylizacji:

top: Cubus
kimono: H&M
spodnie: Zara
buty - szpilki: Street Super Shoes
naszyjnik: Cropp
pomadka: Essence

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Witajcie :) Dzisiaj powraca notka "włosowa" w związku z programem konkretnej regeneracji moich włosów. Postanowiłam przetestować saszetkę z maską do włosów (polecaną przez chyba wszystkie "włosomaniaczki") L'biotica Biovax do włosów ciemnych. Natknęłam się na nią zupełnie przypadkiem, gdyż jest dostępna w sklepach "Biedronka". Ja - zainteresowana ostatnio szczególnie mocno pielęgnacją włosów, nie zastanawiałam się ani minuty, aby sięgnąć po ten produkt. Ten post nie ma być setną jego recenzją, ponieważ jak działa, składniki itd. możecie sobie poczytać na prawie każdym blogu dotyczącym stricte włosów. Ja pragnę jedynie podzielić się z moimi czytelniczkami, które być może mają podobny problem do mnie, czyli bardzo mocno zniszczone włosy, wysokoporawate i same straszne rzeczy z nimi. Chciałabym przywrócić im dawny blask (sprzed intensywnego rozjaśniania). Powróciłam, jak zapewne wiele z Was zdążyło już zauważyć, do koloru tak baaardzo mocno przypominającego mój naturalny, że mogłabym się pokusić o nazwę: do moich naturalnych włosów. Teraz czas odczekać aż odrosną piękne nowe kosmyki. A w trakcie oczekiwania na piękne zdrowe naturalne włosy, trzeba zająć się tymi, które niezłudnie wciąż potrzebują intensywnej terapii. Tak też, jak już wcześniej wspomniałam, w ręce trafiła mi się saszetka z Biovaxem do ciemnych włosów. No i co teraz? Oczywiście postanowiłam natychmiast ją wypróbować.




No i teraz czas na moją opinię:

Jeżeli traficie na tą maskę, to nie bójcie się, warto ją przetestować. Nie powiedziałabym także, że powinny się jej bać dziewczyny o jasnych włosach. Niestety nie zauważyłam, aby zrobiła coś z moim kolorem. Włosy nie przyciemniły się, nie uwydatniły się żadne ciemniejsze pasemka. Jedyne co dotyczy zewnętrznej strony włosów to jak najbardziej piękne nabłyszczenie. To jest zapewne na plus.  Jeśli chodzi o działanie od wewnątrz włosa, to nawilżenie, nawilżenie i jeszcze raz nawilżenie. Po jednorazowym zastosowaniu maski nie mogę raczej powiedzieć nic w kwestii regeneracji, natomiast ja obecnie używam maski Placenty i generalnie ich działanie jest porównywalne. No z wyjątkiem tego co na plus przy Biovaxie, czyli nabłyszczenie włosów, którego szczególnie nie zauważyłam po Placencie. Producent zapewnia ochronę przed wyblaknięciem koloru na Słońcu, więc uważam, że to zaleta stosowania tej maski podczas lata. Faktycznie włosy po niej wyglądają na zdrowe i bardzo łatwo je ułożyć. 
Niestety nie mam zdjęcia włosów po użyciu tego produktu, ponieważ po nałożeniu go bardzo się spieszyłam i nie miałam okazji żeby zrobić zdjęcie. Zatem możecie mi wierzyć na słowo. 

No i jako mały bonusik do notki o włosach, mój piękny śpioch:


Miłego Popołudnia :)

xoxo Monia

Likes

Comments

"To jest ta gorąca krew! To jest nasz słowiański zew!
My Słowianki wiemy, jak użyć mowy ciała.
Wiemy, jak poruszać tym, co mama w genach dała.
To jest ta słowiańska krew! To jest ta uroda i wdzięk!"




Likes

Comments

Ostatnio było trochę "włosowo", a dziś trochę o paznokciach i tematyce #lifestyle.
Na ostatnich zakupach w Hebe dorwałam cudowny lakier ozdobny do paznokci. Już jakiś czas szukałam takiego cudeńka, które prezentuje się w ten sposób:


Przepraszam za niedokładność, ale spieszyłam się z malowaniem. Chciałam napisać trochę o tym jak pielęgnuję i zdobię moje paznokcie teraz. Po około pół roku nakładania hybrydowych lakierów lub żeli na tipsach postanowiłam dać im troszkę odpocząć. Po zdjęciu ostaniej warstwy hybrydowej okazało się, że moja wcześniej mocna płytka paznokcia jest miękka i krucha... Obcięłam więc na krótko paznokcie i nałożyłam lakier z odżywką firmy Eveline 6w1. Na forach naczytałam się o cudownym działaniu tego produktu. Wiedziałam już wcześniej o szkodliwym składniku, jaki zawiera 8w1, dlatego też nie wybrałam tej wersji. 6w1 ma za zadanie wzmocnić paznokcie i nadać im efekt pięknych zdrowych paznokci jak z salonu. No niestety ja nie mam wielu plusików dla tej lakiero-odżywki. Rzeczywiście nałożona na świeżo pięknie wygląda, świeci się, szybko wysycha i generalnie wydawałoby się, że to zalety, ale na tym się kończą. Natomiast po 1,5 dnia nie wygląda już tak cudownie. Lakier zaczyna odpryskiwać i trzeba zmyć i nałożyć od nowa (dla osoby, która przez długi czas nosiła hybrydy jest to szok, że lakier tak szybko odpryskuje). Póki co nie zauważyłam także pozytywnego wpływu odżywki na płytkę paznokcia. Nie zamierzam jednak od razu jej skreślać, ponieważ nie należy "oceniać książki po okładce". Postanowiłam dać się sprawdzić odżywce Eveline 6w1 pod lakierem, jako podkład (na zdj. wyżej). Jeśli taka metoda będzie dawała lepsze efekty to będę kontynuować stosowanie, jeśli nie postaram się poszukać innej odżywki regenerującej do paznokci. 

Tutaj jeszcze zdjęcie samej odżywki na paznokciach i toppera:


***
Przechodząc teraz do tematyki #lifestyle...
Mimo, że na uniwerku sesja trwa, czas pomyśleć o wakacjach. Trochę przeraża mnie sama myśl. Większość moich rówieśników ma już konkretny plan na wakcje, jakim jest PRACA. No tak.. Praca... A co ze mną? Wydaje mi się, że mimo 20 lat na karku nie wyrosłam jeszcze z dzieciństwa i wakacje to po prostu wakacje.. Jak zwykle za późno zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy może jednak zacząć jakąś pracę sezonową. Tylko co, gdzie i jak? Przeszukałam portale pracy i jakoś średnio widzę jakąś opcję dla mnie. No ale może coś się znajdzie i wtedy będę zadowolona, że jest jakaś opcja antynuda na wakacje. Na wrzesień jednak chciałabym zaplanować jakąś dalszą, nieco egzotyczną podróżniczą przygodę. 

Kończę już i wstawiam zdjęcie ze snapchata:


XOXO MONIA :*








Likes

Comments

Kolejny etap kuracji włosowej, czyli moja mała włosowa obsesja. Ale czy tylko obsesja? Ostatnio przeczytałam o pozytywnym wpływie kakao na włosy. Jako składnik powoduje, że włosy są lśniące, wygładzone i przede wszystkim zdrowsze. Generalnie nic dziwnego, gdyż kakao ma pozytywny wpływ na cały nasz organizm, dlaczego więc nie na włosy? Postanowiłam zamienić się w królika doświadczalnego i przetestować jego działanie. Jak to zrobiłam?
1. Do maski, którą obecnie stosuję dosypałam 1,5 łyżeczki kakao.
2. Rozmieszałam wszystko w miseczce.
3. Konsystencja zrobiła się gęsta, więc dolałam kilka kropel oliwki.
4. Wymieszałam wszystko i konsystencja była już odpowiednia.
5. Nałożyłam na włosy i rozczesałam je szczotką tangle teezer, aby maska kakaowa dokładnie wsiąknęła w każde pasmo włosów.
6. Na koniec nałożyłam czepek i odczekałam 30min.
7. Po 30 min dokładnie spłukałam włosy.
8. Włosy po wysuszeniu były faktycznie w lepszej kondycji, pięknie lśniły i wyglądały na zdrowsze.

POLECAM wykonanie takiej terapii włosowej, by przekonać się o wartościowym działaniu kakao.







(na zdjęciu przekłamany kolor, ponieważ w sztucznym świetle i słabo widać efekty, no ale włosy lśniące i gładkie jak najbardziej na plus)




Likes

Comments